W sprawie wydania Księgi Zaręby

We wtorek 16.01.2018 miałem przyjemność omawiać stan prac nad publikacją Ksiąg wymiaru i ograniczenia województwa smoleńskiego (tzw. księgi Zaręby) podczas seminarium doktorskiego profesora Michała Kopczyńskiego. Spotkanie odbyło się w sali 108 w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. W spotkaniu oprócz Profesora uczestniczyli dr Katarzyna Wagner, dr Andrzej Majewski, doktoranci, studenci, a także profesor Waldemar Kozioł z Wydziału Zarządzania.

Omówiłem tło historyczne związane z powstaniem Ksiąg Wymiaru i Ograniczenia, opisałem pokrótce postać Adama Zaręby oraz Teodozjusza Piekarskiego, który przekazał Księgi do Biblioteki Jagiellońskiej. Zaprezentowałem zawartość Ksiąg, stan zachowania, pokazałem sposób pracy nad mapami. Tekst właściwy jest już gotowy, gotowe są też indeksy polsko-rosyjskie: osobowy i geograficzny. Indeksy te wzorowałem na znanych mi indeksach miejscowości łużycko-niemieckich, o podwójnym nazewnictwie.

Omówiłem bibliografię. Tu wspomniałem przede wszystkim pomoc Władymira Prochorowa (Владимир Прохоров) i jego dzieło, które w najbliższych tygodniach ma się ukazać w Dorohobużu. Zawiera ono regestr przywilejów dotyczących smoleńszczyzny w księgach Metryki Litewskiej z lat 20-40-tych XVII wieku.

Z największych problemów wymieniłem kwestie techniki geodezyjnej, między innymi moje braki wiedzy w zakresie zarówno geometrii, jak i historii geometrii, które muszę nadrobić. Profesor Kopczyński zaoferował pomoc w tej materii i skontaktowanie mnie z odpowiednimi znawcami tematu. Zasugerował, że wydawnictwo powinno mieć obszerny wstęp dotyczący historii geodezji.

Kolejnym problemem jest niejasność granic województwa oraz skomplikowana ewolucja granic niektórych stanów, zwłaszcza w ujeździe dorohobuskim. W Polsce nie ma dobrych map smoleńszczyzny, a istniejące w różnych wydawnictwach „mapki” przypominają raczej białe plamy.

Jakub Brodacki

POST SCRIPTUM

Wśród młodszej części uczestników seminarium niejaki entuzjazm wzbudził rzucony przeze mnie pomysł stworzenia gry komputerowej o smoleńszczyźnie, która łączyłaby cechy gry widelands i total war. Jak wiadomo uczniowie więcej uczą się historii z gier komputerowych, niż z książek. Ale większość gier komputerowych dotyczy II wojny światowej, przez co wiedza o historii ogranicza się często do znajomości niemieckich, sowieckich czy polskich czołgów, armat, samolotów i karabinów. Czemu by nie spopularyzować dawniejszej historii?

Tagi .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz