Pamiętniki Engelhardta

O istnieniu Pamiętników Lwa Mikołajowicza Engelhardta dowiedziałem się wczoraj z listu nadesłanego przez p. Grzegorza Engelhardta, za co serdecznie dziękuję. Lew Mikołajowicz Engelhardt był oficerem w carskiej służbie w czasach Katarzyny II i, oczywiście, brał udział w rosyjskim najeździe na Rzeczpospolitą w roku 1792. Z pochodzenia był szlachcicem smoleńskim. Jak sam pisał:

Ojciec mój był jednym z pierwszych ze smoleńskiej szlachty, którzy się pożenili z Wielkorosjankami, albowiem od czasu zawojowania smoleńszczyzny przez cara Aleksieja Michajłowicza – a wiadomo, że Smoleńsk był wzięty 20 września 1654 r. i traktatem andruszowskim w r. 1667 odstąpiony Rosji – szlachta smoleńska z miłości dla utraconej dawnej ojczyzny swojej, Polski, żeniła się tylko z Polkami, kiedy za panowania Anny wszelkie stosunki i związki z Polską były wzbraniane nawet do takiego stopnia srogości, że za znalezioną jaką książkę polską wysyłano posiadacza jej na Sybir. Smoleńszczanie z nienawiści do Rosjan żenili się tylko pomiędzy sobą tak, że śmiało powiedzieć można, iż przez te związki wszyscy byli sobie krewnymi i jakby jednę stanowili rodzinę. Pierwszy, który ożenił się z Rosjanką, był Jakub Arszeniewski, drugim był ojciec księcia Tauryckiego, Grzegorza Potemkina.

1766. Urodziłem się 1766 r. dnia 10 lutego we wsi Zajcowie, smoleńskiej guberni, w majątku rodzinnym, nadanym przez Zygmunta III, króla polskiego, przodkowi mojemu, jenerałowi Wernerowi Engelhardtowi, rodem z Kurlandii, który, służąc w wojsku jego, odebrał tę nagrodę w dobrach „za krwawe zasługi przeciwko Moskwie”, jak to w przywileju nadawczym czytać można”.

Oczywiście szkoda, że pamiętnikarz nie podał szczegółów owego nieznanego mi przywileju. Jest faktem, że Werner Engelhardt (Engielhardt, Engilart, Engillart, Hinglart) otrzymał 12.12.1633 r. przywilej od króla Władysława IV na derewnie Kołhowicze i Skakoczyny we włości bojhorodzkiej (skaczkowskiej), w ujeździe smoleńskim. Jak czytamy, oddawał on królowi „służby żołnierskie… od niemałego czasu pod chorągwią naszą rajtarską” (ML 108, 54). Posiadanie tych majątków zeznał w rejestrze podymnego z 1650 roku, podając także Andronowo we włości małachowskiej oraz Holubię we włości bereźniańskiej, nad rzekami Chmość i Carowicą. Te ostatnie dobra stanowiły ogromną posiadłość o powierzchni 100 włók (Rejestry podymnego WKsL, województwo smoleńskie1650 r., Warszawa 2009, s. 103). Stawił się też do obrony Smoleńska w roku 1654.

Po zdobyciu Smoleńska przez Moskowian nie zdecydował się na utratę majątku i niepewną tułaczkę, przyjął poddaństwo carskie jako Jeremiej Kasprowicz. Widocznie jednak pozostał przy swoim dawnym nazwisku, gdyż cytowany pamiętnikarz je odziedziczył.

Rzeczpospolita uznała Wernera za zdrajcę. Podczas przygotowań do wyprawy zadnieprzańskiej, Jan Kazimierz nadał dobra Engelhardtów komu innemu. Był to rok ostatniej nadziei na odzyskanie Smoleńska, rok 1661. Wyprawa na Moskwę w roku 1663 się nie powiodła, niepłatne wojsko zaczęło się konfederować, a bunt Lubomirskiego zmusił Rzeczpospolitą do zawarcia niekorzystnego rozejmu andruszowskiego. Traktat ten był podwójnie niekorzystny. Oprócz utraty Smoleńszczyzny i Zadnieprza wpędzał umęczone państwo polsko-litewskie w wojnę z Turcją i Tatarami.

Sam pamiętnik Engelharda jest dla polskiego czytelnika ciekawy jako przyczynek do dziejów Intermarium. Łechce on naszą narodową próżność pochwałą męstwa Polaków walczących w powstaniu kościuszkowskim. Opisy jednak zabaw dworskich i peany wygłaszane na cześć Katarzyny II są jednak czymś wyjątkowo obrzydliwym dla polskiego umysłu. Przypomina nam to o smutnej historii obywateli Rzeczypospolitej pozostawionych samym sobie pod panowaniem moskiewskim po traktacie Grzymułtowskiego 1686 roku. W świetle obecnej sytuacji jest to pamiętnik niezmiernie aktualny.

JB

Tagi , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz